Masowe zatrzymania mnichów, samobójstwa i rozpacz
International Campaign for Tibet
Zdjęcie XIV Dalajlamy w klasztorze Kirti w powiecie Ngaba, Tybetańska Prefektura Autonomiczna Ngaba, Prowincja Syczuan, zniszczone przez władze rządowe w skutek nalotu na klasztor przeprowadzonego na początku kwietnia 2008.
fot. International Campaign for Tibet
Masowe zatrzymania mnichów były kontynuowane w ostatnim tygodniu, zaś wiele klasztorów zostało zamkniętych przez uzbrojone wojsko, kiedy surowa kampania edukacji patriotycznej prowadzona na wyżynie tybetańskiej doprowadziła do nasilenia się zamieszek. Wraz z pogłębianiem się akcji International Campaign for Tibet zaczęło otrzymywać informacje o samobójstwach mnichów w różnych regionach będących wyrazem protestu przeciwko bezkompromisowej polityce lub też wynikiem rozpaczy w panującej atmosferze strachu i niepewności. Nowe zdjęcia opublikowane na internetowej stronie ICT pokazują fotografie Dalajlamy oraz ważnych nauczycieli religijnych, które zostały zniszczone przez wojsko lub urzędników, zaś nowe doniesienia mówią o urzędnikach lub policji depczących zdjęcia religijnego przywódcy Tybetańczyków.
Pojawiły się również kolejne informacje dotyczące ostatnich protestów w regionie obejmującym Meldrogungkar (chiń.: Mozhu Gongka) w miejskim okręgu Lhasy, jakie miały miejsce 12 kwietnia, a podczas których do mnichów z klasztoru Pangsa dołączyli inni mnisi, jak również mniszki oraz osoby świeckie wzywając do zakończenia zatrzymań i zabijania. Z kolei w powiecie Kardze (chiń.: Ganzi) w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Kardze w Syczuanie dwie młode mniszki w wieku nieco ponad trzydziestu lat protestowały na powiatowym placu targowym w dniu 23 kwietnia rozrzucając małe kawałki papieru zawierające między innymi następujące hasła „Niech żyje Dalajlama”.
Niemożliwe było bezpośrednie potwierdzenie doniesień dotyczących protestów z 21 kwietnia, jakie miały miejsce w klasztorze w Kham, w powiecie Serthar (chiń.: Seda), Tybetańska Prefektura Autonomiczna Kardze, w których brali udział mnisi oraz osoby świeckie, a które zostały stłumione przez uzbrojone oddziały policji. W religijnym instytucie Larung Gar w tym samym powiecie istnieją obawy związane z możliwymi zatrzymaniami, do jakich może dojść w związku z próbą wymuszenia przez urzędników wciągnięcia flagi chińskiej, jak donoszą dwa źródła tybetańskie.
ICT otrzymała nowe zdjęcia (patrz poniżej) fotografii Dalajlamy oraz ważnych nauczycieli religijnych, które zostały podarte, oraz relikwiarzy, które zostały rozbite w klasztorze Kirti, Tybetańska Prefektura Autonomiczna (TPA) Ngaba (chiń.: Aba) w prowincji Syczuan. Klasztor Kirti znajdował się w centrum fali protestów, jakie przetoczyły się przez wschodni Tybet, kiedy to do mnichów podczas głównego protestu w dniu 16 marca dołączyły osoby świeckie oraz uczniowie wzywając do wyzwolenia Tybetu oraz pokazując publicznie zdjęcia Dalajlamy i flagi tybetańskie. W Kirti kontynuowane są represje, w wyniku których władze chińskie zamknęły ostatnio szkołę przyklasztorną Taktsang Lhamo Kirti związaną z klasztorem, jak podają wiarygodne źródła tybetańskie.
Tybetańczyk z Lhasy przebywający obecnie na uchodźstwie i pragnący zachować anonimowość powidział ICT: „Poziom zamieszek oraz trwające bunty pokazują, że owa bezkompromisowa polityka Chin w Tybecie osiągnęła skutek przeciwny do zamierzonego – zjednoczyli oni mianowicie Tybetańczyków na całej wyżynie w ich oddaniu Dalajlamie oraz w zachowaniu integralności ich tożsamości kulturowej. Coś takiego nie wydarzyło się od dwustu lat. Powstaje pytanie w jaki sposób Tybetańczycy wykorzystają to w przyszłości oraz jaką polityczną rolę odegra powstały stan.”
Wymuszone potępienie „kliki Dalaja” prowadzi do rozpaczy, samobójstw, zatrzymań
W całym Tybecie przeprowadza się rundy „politycznych kampanii na podobieństwo rewolucji kulturalnej” według doniesień z różnych regionów wyżyny. Rozesłano grupy robocze do klasztorów męskich i żeńskich, a także do społeczności świeckiej, zgromadzenia zwoływane są w celu potępienia „kliki Dalaja”.
Docierają również informacje z różnych klasztorów o problemach związanych z fotografiami Dalajlamy, które zostały podeptane przez uzbrojone oddziały policji i grup roboczych, na przykład w klasztorze Shi-Tsang Gatsel w powiecie Luchu (chiń.: Luqu), Tybetańska Prefektura Autonomiczna Kanlho (chiń.: Gannan) w prowincji Gansu. Według Rządu Tybetańskiego na Uchodźstwie uzbrojone oddziały policji zaatakowały klasztor i aresztowały około 28 mnichów. Policja dokonała kolejnego nalotu na klasztor następnego dnia we wczesnych godzinach porannych, zabierając kolejnych czterech mnichów do aresztu. Tybetański Rząd na Uchodźstwie informuje, że uzbrojone siły podeptały także zdjęcia Dalajlamy w klasztorze Choephel Tashi Chokor-Ling w mieście Dukhor, powiat Chone (chiń.: Zhuoni), w TPA Kanlho oraz aresztowały grupę mnichów.
Ponowiona kampania „edukacji patriotycznej” rozpoczęła się oficjalnie w Lhasie w ostatnim tygodniu i będzie trwała dwa miesiące pod hasłem „Sprzeciw wobec separatyzmu, ochrona stabilizacji oraz wspieranie rozwoju”, według oficjalnego dziennika Tibet Daily. Jak się wydaje, kampania ta jest skierowana przede wszystkim do społeczności świeckiej, ponieważ w największych klasztorach Lhasy ostra kampania patriotyczna już trwa. Podczas kampanii żąda się od Tybetańczyków potępienia Dalajlamy w celu „pogłębienia walki anty-separatystycznej oraz odparcia planu kliki Dalaja podzielenia [kraju]” (Tibet Daily, 21 kwietnia). Relacja z Tibet Daily mówi, że wystąpienie w kampanii zostanie użyte jako środek „oceny osiągnięć członków Partii i kadr”. Istnieją dowody świadczące o zwiększonej nieufności w stosunku do tybetańskich członków Partii i kadr od momentu wybuchu protestów.
Tybetańskie źródło w Lhasie powiedziało kontaktowi: „W szkołach oraz w biurach ludzie muszą pisać wypracowania o 14 marca oraz mówić źle o Jego Świątobliwości Dalajlamie. Pisząc o Dalajlamie, mogą jedynie używać słowa „Dalaj”, w przeciwnym wypadku muszą napisać je raz jeszcze. Moje dziecko musiało pisać tego typu wypracowania już kilkakrotnie.”
Kampania edukacji patriotycznej została rozszerzona poza tereny Lhasy na różne powiaty w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA). 18 kwietnia Tibet Daily doniósł, że powiat Sangri w prefekturze Lhokha (chiń.: Shannan) przeprowadzi trwającą dwa miesiące kampanię edukacji patriotycznej wśród członków Partii, kadr, osób emerytowanych, uczniów, rolników, pasterzy, a nawet wśród uzbrojonych oddziałów policjii i wojska stacjonujących w powiecie. Pisarz oraz komentator tybetański pisze na chińskojęzycznym blogu: „Możemy powiedzieć, że nikomu nie uda się uniknąć kampanii. Sądząc z tego, każde miasteczko, każdy powiat oraz każda prefektura przeprowadzi kampanię polityczną na tę samą skalę, co będzie kolejną „Rewolucją kulturalną”, która rozleje się po terenach tybetańskich i dotknie duszy Tybetańczyków.”
Źródło związane z Tybetańczykami z Lhasy powiedziało ICT, że wiele mnichów i mniszek zostało zabranych z klasztorów męskich i źeńskich w mieście oraz jego okolicach. Źródło to dodaje, że mnisi i mniszki zostali umieszczeni w areszcie bez względu na to, czy 10 marca lub później demonstrowali, czy też nie.
Przynajmniej sześciu mnichów z klasztoru Nechung w Lhasie zostało zatrzymanych po tym jak podobno wyrazili swoje niezadowolenie z kampanii edukacji patriotycznej, jak podaje Rząd Tybetański na Uchodźstwie. 19 kwietnia pewien mnich wstał podobno podczas zajęć z edukacji patritycznej mówiąc, że mnisi nie potrzebują tych zajęć, ani że nie chcieli wcale brać w nich udziału, pozostali mnisi przyłączyli się do niego (23 kwietnia, raport Rządu Tybetańskiego na Uchodźstwie, www.tibet.net). Według jeszcze innego źródła w Nechung – małym klasztorze koło Drepung w Lhasie – w którym normalnie mieszkało około 16 mnichów, przebywa ich obecnie prawdopodobnie jedynie garstka.
To samo źródło tybetańskie piszące w języku chińskim na stronie internetowej mówi: „Tybetańczycy mówiąc o ostrych represjach w różnych klasztorach są bardzo oburzeni, ale jednocześnie bardzo przestraszeni. Ponieważ wszystkie klasztory zostały zmuszone do zamknięcia, wielu Tybetańczyków musi ofiarowywać lampki maślane przed rzeźbionymi posągami Buddy na skałach góry Chakpori [wzgórze w pobliżu pałacu Potala ze słynnymi rytami Buddy], modląc się za mnichów i osoby świeckie, które są prześladowane przez władze.”
Ośmiu młodych mnichów z klasztoru Nalanda w powiecie Lhundrub (chiń.: Linzhou) w lhaskim okręgu miejskim według dwóch źródeł zostało zatrzymanych 17 kwietnia. Młody Tybetańczyk z wioski Chukha Jang, Nyima Tenzin, został pobity tak dotkliwie, że doznał złamania kręgosłupa; został on ponadto ukarany grzywną 5000 juanów (713 $). (22 kwietnia, Rząd Tybetański na Uchodźstwie).
W powiecie Drango (chiń.: Luhuo) w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Kardze, różne źródła doniosły o „kampanii podpisów”, w której żąda się od mieszkańców oczerniania Dalajlamy. Młody rolnik z wioski Gephen Li-Khokma w tymże powiecie odmówiwszy złożenia swojego podpisu został tak dotkliwie pobity, że musiano go hospitalizować; jego stan obecny jest nieznany. (Rząd Tybetański na Uchodźstwie, 25 kwietnia).
W wielu regionach władze chińskie próbują zmuszać do wieszania flagi chińskiej. W religijnym instytucie Larung Gar w powiecie Serthar, TPA Kardze, jednym z najważniejszych centrów studiów i praktyki buddyzmu tybetańskiego na wyżynie, władze wywierają presję na lamów tybetańskich zmuszając ich do wznoszenia flagi chińskiej oraz udziału w zgormadzeniach politycznych. Według relacji otrzymanych przez ICT, sytuacja w instytucie jest napięta, zaś miejscowi mieszkańcy boją się ewentualnych konsekwencji wynikających z akcji władz.
W powiecie Baiyu (chiń.: Payul) położonym także w TPA Kardze uzbrojone oddziały policji powiedziały miejscowym mieszkańcom, że muszą wywiesić chińskie flagi nad klasztorem oraz nad prywatnymi domami. ICT nie udało się potwierdzić czy mieszkańcy zastosowali się do tego żądania. Według jednej relacji władze miejscowe powiedziały mieszkańcom, że jeśli nie podpiszą się nazwiskiem pod petycją potępiającą Dalajlamę, wówczas nie dostaną zezwolenia na zbiory yartsa gunba (caterpillar fungus) – podstawowego źródła dochodów wielu Tybetańczyków.
Tybetańczycy w Meldrogungkar wzywają do zakończenia zatrzymań i zabijania: samobójstwa w odpowiedzi na akcje
Trzydziestokilkuletnia mniszka z żeńskiego klasztoru Cholung, według wiarygodnych źródeł tybetańskich, popełniła samobójstwo w wyniku traumy, jaką przeżyła będąc świadkiem pobić przez uzbrojone oddziały policji w mieście Tashigang, Meldrogungkar w lhaskim okręgu miejskim w dniu 12 kwietnia. Według źródeł, mnisi tybetańscy z klasztoru Pangsa dołączyli do innych mnichów i mniszek oraz osób świeckich, biorąc udział w proteście i wykrzykując hasła wzywające do zakończenia nieuzasadnionych zatrzymań i zabijania tybetańskich demonstrantów oraz uwolnienia wszystkich więźniów politycznych. Krzyczeli również hasła odrzucające żądania władz do potępienia Dalajlamy. Uzbrojone oddziały policji rozpędziły demonstrację używając w tym celu prawdopodobnie siły i brutalnie bijąc Tybetańczyków kolbami karabinów oraz łąmiąc im kończyny, jak donosi jedno ze źródeł. Około 60 Tybetańczyków zostało zatrzymanych. Według jednej z ostatnich relacji, wszystkie klasztory w regionie doliny Meldrogungkar zostały zapieczętowane przez policję.
Dwie mniszki, które zorganizowały śmiały protest w TPA Kardze w Syczuanie, zostały zidentyfikowane przez tybetański serwis radia Free Asia jako Bumo Lhaga, 32, oraz Sonam Dekyi, 30, z żeńskiego klasztoru Drakar w Kardze (RFA, 27 kwietnia 2008, http://www.rfa.org/english/news/nuns_detained-04282008095605.html). Jedno ze źródeł powiedziało radiu Free Asia, że 23 kwietnia około godziny 13 mniszki zaczęły rozdawać odręcznie napisane ulotki wzywające Dalajlamę do powrotu do Tybetu oraz głoszące, iż Tybet jest krajem niezależnym. Siły bezpieczeństwa zaczęły zbierać ulotki. Źródło powiedziało: „Później widziano mniszki na rogu ulicy jak wykrzykiwały hasła wzywające do powrotu Dalajlamy oraz niepodległości Tybetańczyków. Zostały szybko zatrzymane i zabrane przez samochód policyjny, ale nawet będąc odwożonymi, nadal krzyczały.” Radio Free Asia cytowało słowa matki jednej z mniszek, Sonam Dekyi, która mówiła: „Moja córka, Sonam Dekyi, spełniła swój cel w życiu. Sama podjęła decyzję o proteście znając w pełni ryzyko i niebezpieczeństwo, jakim musiała stawić czoła. W ogóle się nie martwię. Jeśli nie przeżyje tortur Chińczczków, nie będę żałować… Tak jak pragnął tego Dalajlama, protestowała w pokoju, nie uciekając się do jakiejkolwiek przemocy.”
Niewidomy lub niedowidzący mnich z klasztoru Kirti nazywany Tusong i pochodzący z wioski w poblizu powiatu Ngaba, w Syczuanie, 16 kwietnia popełnił samobójstwo w wieku 29 lat. Według jednej z relacji, powiedział on swojej rodzinie, że tak jak ci, którzy posiadają oczy, nie mogą znieść tego, co się dzieje, „tak nawet ja, osoba niewidoma, nie mogę tego znieść”.
Władze tego samego powiatu Ngaba żądają przeprowadzenia kampanii oskarżania Dalajlamy i według jednej z relacji działalność tę będą filmowały dla celów propagandowych. Według Rządu Tybetańskiego na Uchodźstwie wielu mnichów i osób świeckich aresztowanych w regionie Ngaba zostało zabranych do centrów zatrzymań lub więzień w Chengdu.
Represje w kirti: zamknięcie szkoły
Dalsze represje mają miejsce w Kirti, gdzie wielu mnichów uciekło podobno z klasztoru po protestach z 16 marca. Miejscowy rząd zamknął przyklasztorną szkołę Taktsang Lhamo Kirti związaną z klasztorem Kirti w powiecie Dzoege (chiń.: Zoige) w TPA Ngaba w odpowiedzi na udział uczniów w proteście. Nauczycieli wysłano, by szukali sobie posad w innych wioskach, zaś uczniów odesłano do domów. Według jednej relacji niektóre z dzieci zostały pobite. 24 marca oficjalna chińska agencja informacyjna Xinhua, poinformowała, że większość szkół w powiecie Ngaba przywróciła zajęcia, zaś „życie powróciło do normalności po zamieszkach z początków tego miesiąca”. Tybetańskie Centrum Praw Człowieka i Demokracji z siedzibą w Dharamsali poinformowało o zamknięciu szkoły 8 kwietnia 2008 (TCHRD), 17 kwietnia 2008).
Będąca obecnie domem dla około 500 uczniów szkoła została założona przez Dzoge Akhu Nymia w 1986 roku w celu prowadzenia w języku tybetańskim edukacji młodych mnichów i dzieci z okolic. W 1993 roku szkoła została otoczona opieką klasztoru Kirti, którego opat Alag Lungsang Nangwa Rinpoche nadzorował ukończenie szkoły w 1996 roku. Miejscowy rząd przejął oficjalne zarządzanie szkołą w roku 1998, mimo to, jak donosił TCHRD, codzienne zarządzanie pozostało pod opieką klasztoru, aż do zamknięcia szkoły 8 kwietnia (TCHRD, 17 kwietnia 2008).
Tybetańczycy przebywający na uchodźstwie, jak również inne źródła, donoszą o kilkuset aresztowanych w klasztorze Kirti oraz jego okolicach. Przynajmniej ośmiu Tybetańczyków zostało zabitych po tym jak policja otworzyła ogień do demonstrantów – zdjęcia zabitych zostały opublikowane w internecie (www.freetibet.org i strony innych organizacji). Xinhua opublikowała 20 marca sprzeczne oświadczenie najpierw potwierdzając, że czterech protestujących zostało zastrzelonych w TPA Ngaba w prowincji Syczuan, lecz następnie wydając kolejne oświadczenie mówiące o czterech zranionych „buntownikach”. Ze zmarłych znane są nazwiska Lobsanga Tashi, mnicha z wioski Thawo, oraz Tsezena, osoby świeckiej z wioski Thachung.
Próby ochrony mnichów przez osoby świeckie podczas ataków
W wielu regionach Tybetu w ostatnich tygodniach osoby świeckie różnych zawodów dołączały do mnichów, by protestować przeciwko chińskiej polityce oraz by wspierać Dalajlamę. 4 kwietnia miejscowi Tybetańczycy zebrali się by utworzyć „barykadę z ludzi” w pobliżu swojego lokalnego klasztoru Dring Sumdo w powiecie Dzoge w Ngaba – tym samym, w którym leży klasztor Kirti – po przybyciu uzbrojonych oddziałów wojska. Tybetańscy mieszkańcy wioski rozproszyli się, kiedy dowiedzieli się, że żaden z mnichów nie został aresztowany tego dnia (Tybetański Rząd na Uchodźstwie, 23 kwietnia).
Pierwszego dnia obecnej fali protestów w Tybecie – najważniejszego powstania przeciwko chińskim rządom w ciągu pięciu dekad – miejscowi Tybetańczycy w Lhasie uformowali „silne, ciche, pokojowe koło wokół policji” po tym jak grupa mnichów z klasztoru Sera wykrzykiwała 10 marca hasła na zewnątrz świątyni Jokhang. Turyści, którzy umieścili swoje relacje na blogu, powiedzieli, że „setki” Tybetańczyków uformowało koło dokoła policji, lecz chwilę później policja wezwała posiłki i mnisi zostali aresztowani (relacja i zdjęcia ICT, http://www.savetibet.org/news/newsitem.php?id=1209).
Nowe bunty i zatrzymania w Rebgong
Klasztor Rongwu w powiecie Rebgong (chiń.: Tongren), Tybetańska Prefektura Autonomiczna Tsolho (chiń.: Huangnan), Qinghai, został zamknięty, zaś miejsce pobytu mnichów zatrzymanych po protestach w dniu 17 kwietnia pozostaje nieznane, według relacji Tybetańczyków związanych z tym regionem. Uzbrojone oddziały policji dokonały nalotu na klasztor konfiskując zdjęcia Dalajlamy, po tym jak mnisi zorganizowali protest wzywając do uwolnienia innych mnichów zatrzymanych w konsekwencji wcześniejszych demonstracji i przypadków buntu w regionie, do jakich doszło w lutym i marcu. Widziano jak zabierano mnichów z klasztoru. Mieli oni ręce związane za plecami kiedy wsadzano ich do ciężarówek. Dwa dni później wielu aresztowanych mnichów zostało wypuszczonych, po tym jak zostali oni ciężko pobici w areszcie, jak donoszą źródła.
Były opat klasztoru Rongwu, Alak (tytuł honorowy znaczący „lama”) Khaso – darzony wielkim szacunkiem przez miejscową ludność – usiłował mediować między mnichami a miejscową władzą w dniu 17 kwietnia, lecz, jak się sądzi, został ranny w wyniku policyjnej akcji wymierzonej w protestujących. Źródła donoszą, że Alak Khaso został zabrany do szpitala w Lanzhou, Gansu lub Xining, Qinghai, lecz jego obecne miejsce pobytu oraz stan pozostają niepotwierdzone. Jedno wiarygodne źródło tybetańskie mówi, że kilka Tybetanek jak również starszy Tybetańczyk, pośpieszyli z pomocą lamie, kiedy zobaczyli, że jego głowa krwawi, lecz również zostali zatrzymani. To samo źródło tybetańskie mówi: „Ich ręce były związane drutami. Aresztowano wówczas do 100 osób, które wypełniły cztery ciężarówki wojskowe.”
Uzbrojone oddziały policji dokonały nalotu na klasztor Rongwu bijąc mnichów, aresztując ich i szukając zdjęć Dalajlamy. Ostatnie akcje są skutkiem protestów, jakie mialy miejsce 21 lutego, kiedy władze przerwały doroczne święto Monlam w miejscowym klasztorze Rebgong, które miało skończyć się zgodnie z planem 22 lutego oraz późniejszego buntu mnichów w dniu 17 marca. Radio Free Asia doniosło, że około 200 demonstrantów, w większości mnichów, zostało zatrzymanych w lutym, po tym jak władze użyły gazu łzawiącego by rozproszyć tłum zgromadzony podczas religijnego święta. Sądzi się, że większość zatrzymanych została uwolniona, lecz wielu odniosło rany. (patrz http://www.rfa.org/english/tibet/tibet_clash-20080222.html).
Według jednego ze źródeł osoby protestujące demonstrowały następnego dnia w siedzibie powiatu, żądając od władz lokalnych zwolnienia mnichów i osób świeckich, które aresztowano. Demonstrantów później zwolniono, choć trzech mnichów i jeden starszy mężczyzna odnieśli rany wskutek ciężkiego pobicia.
Policja zwiększyła swoją obecność w Rebgong od protestów w lutym. Siły policji zostały podobno przetransportowane z okolic, włącznie z Xining, do Rebgong, gdzie na miejscowym hotelu wywieszono transparent z napisem „Witamy Specjalną Policję z Zhengzhou zatrzymującą się w naszym hotelu”, jak donosi jedno ze źródeł.
Mimo atmosfery represji miesiąc przed ostatnim protestem, 17 marca, mnisi z Rongwu palili kadzidła i wykrzykiwali hasła poparcia dla Dalajlamy oraz wolności Tybetu. Wzywali oni ponadto władzę, by pozwoliła wrócić Dalajlamie do Tybetu oraz do „oddania Panczenlamy i jego rodziców Tybetańczykom”. Gendung Choekyi Nyima, rozpoznany przez Dalajlamę jako XI Panczenlama przebywa w areszcie chińskim w nieznanym miejscu od 1995 roku. Uzbrojone oddziały policji powstrzymały mnichów od podejmowania dalszych protestów. (raport ICT, http://www.savetibet.org/news/newsitem.php?id=1234).
tłum.: JB
źródło: International Campaign for Tibet










