Dalajlama: Niech Pekin otworzy Tybet
Fragment wywiadu Tomasza Lisa z Dalajlamą w Dharamsali. Cały wywiad dziś o 21.10 w programie „Tomasz Lis na żywo” w TVP 2
Tomasz Lis: Czy nie jest to pewnego rodzaju paradoks, że podczas gdy magazyn „Time” nazywa Waszą Świątobliwość najbardziej wpływową osobą świata, wy od 50 lat wbrew własnej woli przebywacie w Indiach, a Tybet nie jest wolny?
Dalajlama: Tak, już prawie pół wieku pozostaję bezdomny (śmiech). Szczęśliwie, rząd Indii i ludzie w Indiach zapewniają nam wszystko, co potrzeba. Podczas kiedy dziś jesteśmy świadkami naprawdę smutnych wydarzeń w Tybecie, ja jestem tu w Dharamsali bezsilny. Jeżeli chodzi o tytuły, to jako praktykujący buddysta nie dbam o to, co mówią inni ludzie. Dla jednych jestem dobry, dla innych demonem, ale to nieistotne. Ważna jest moja własna szczerość, uczciwość, życie z pożytkiem dla innych. To się liczy. A wpływy? Jestem jednym z sześciu miliardów ludzi (śmiech).
Kiedy opuszczaliście Tybet, Wasza Świątobliwość mówiła: „Jestem zdeterminowany, aby uzyskać wolność dla Tybetu”. Dziś, prawie pół wieku później, po ostatnich rozmowach z rządem chińskim, cel jest bliższy?
– Kiedy opuszczaliśmy Tybet, to mówiąc szczerze, nie mieliśmy zielonego pojęcia, co robić (śmiech). Ale nastawienie chińskich władz się zmienia. Jest więc nadzieja, ale za wcześnie, aby tuż po pierwszym spotkaniu powiedzieć, jak jest duża. Przywódcy chińscy są teraz bardziej otwarci, ponieważ w odróżnieniu od dawnych Chin gospodarczo współpracują ze światem zewnętrznym. Muszą się więc liczyć z opinią światową. Dlatego apeluję do społeczności międzynarodowej i rządu chińskiego, pozwólcie zagranicznym mediom pojechać do Tybetu i sprawdzić, gdzie leżą przyczyny tego kryzysu. Pozwólmy im ocenić, czy ten kryzys został stworzony tutaj u nas, czy nie. Zapraszam. Niech przyjadą tu zagraniczni i chińscy dziennikarze oraz chińscy oficjale. Proszę przyjedźcie tutaj, sprawdźcie nas dokładnie. Ale otwórzcie też Tybet i pozwólcie ludziom dowiedzieć się, jak tam jest .
Wasza Świątobliwość często cytuje Buddę, że wróg często jest bardziej wartościowy niż przyjaciel, ponieważ dzięki wrogowi często możemy poznać, jak bardzo tolerancyjni jesteśmy
– Dokładnie!
Pytanie brzmi, czy w przypadku Tybetu cena nie jest zbyt wysoka, aby Wasza Świątobliwość sobie uzmysławiał, jak bardzo jest tolerancyjny?
– Od czasu wydarzeń w Lhasie w czasie mojej codziennej medytacji wyobrażałem sobie chińskich przywódców, również chińskiego gubernatora w Tybecie Chciałem wyprosić dla nich stan zatroskania. Jest takie ćwiczenie medytacyjne, które polega na odebraniu nienawiści, złości, podejrzliwości, strachu, a daniu współczucia, przebaczenia, stanu spokoju. Wszystko bowiem jest zawarte w ciągu przyczynowo-skutkowym. Ich dzisiejsze złe czyny spowodują, że będą cierpieć w przyszłości. Dlatego bardziej uprawnione jest, aby wzbudzić stan zatroskania raczej u nich niż po stronie ofiar.
Czy to prawda, że Wasza Świątobliwość przyjedzie w grudniu do Polski?
– Tak, najprawdopodobniej. Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę mojego brata, noblistę Lecha Wałęsę. Polacy przeszli piękną pokojową drogę do wolności.
Źródło: Gazeta Wyborcza
źródło: wyborcza.pl więcej informacji: Dalajlama: Niech Pekin otworzy Tybet












