Wieści z Lhasy
Ukryty mural przedstawiający Dalajlamę, zdjęcie wykonane w Lhasie.
fot. ICT
Informacje przekazane przez naszych tybetańskich przyjaciół kilka dni temu od źródeł w Lhasie: Przede wszystkim nie chcą, aby do nich dzwonić. Po prostu mają rozłączane telefony. Mówią o głębokich obawach o sąsiadów i innych Tybetańczyków, którzy są aresztowani bez żadnej przyczyny. „Jeśli przyjedzie zginąć dla tego, że mówiłem za Tybet, nie będę żałować, ale bycie porwanym bez żadnej przyczyny jest godne pożałowania” powiedziała jedna osoba. Wciąż trwają najścia, ludzie znikają każdego dnia bez żadnego powodu. Niektórzy używają określenia „druga rewolucja kulturalna” dla opisania tego, co dzieje się w Tybecie. Ludzie chowają wszelkie fotografie Jego Świątobliwości. Ludzie w Lhasie obawiają się najgorszych konsekwencji, ale ich nadzieje nie słabną.
Ruch w Lhasie jest wyjątkowo ograniczony. Tybetańczycy nieposiadający meldunku w Lhasie nie opuszczają domów. Większość Khampów pochowała się w domach, a przyjaciele i sąsiedzi przynoszą im jedzenie i zaopatrzenie. W Lhasie brakuje pożywienia, Tybetańczycy bazują głównie na tsampie i herbacie. Cena mięsa jaka skoczyła z 15 Juanów za kilogram do 25, cena masła wzrosła dwukrotnie, warzywa są nieosiągalne.
Klasztory są całkowicie odcięte od świata.












