Ratujmy Tybet
Beata Bublewicz, przewodniczącą Parlamentarnej Grupy do spraw Tybetu
Beata Bublewicz, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Tybetu
fot. www.bublewicz.eu
„Posłaniec Warmiński”: Skąd wzięły się u Pani zainteresowania Tybetem? Wiem, że interesuje się Pani nim od dawna.
Beata Bublewicz: Tak, to prawda, interesuję się Tybetem od prawie 14 lat. Jeszcze jako nastolatka dużo czytałam na ten temat, kupowałam kolejne wywiady-rzeki z Dalajlamą, który zawsze był i jest dla mnie – obok naszego papieża Jana Pawła II – prawdziwym autorytetem moralnym.
A właściwie, to dlaczego dopiero teraz zaczynamy bliżej poznawać dramat Tybetu? Wycieczki ludzi – także z Polski – tam jeździły i jakoś nie spowodowały rozgłosu wokół praw Tybetu do wolności. Nawet Dalajlama dla większości to postać oryginalna, duchowy przywódca, a nie bohater z kraju, w którym krew się leje. Jak Pani to skomentuje?
Trudno znaleźć jedną właściwą przyczynę takiego stanu rzeczy. Może to bolesne, co powiem, ale być może świat przyzwyczaił się do tego, że autonomia Tybetu nie jest poszanowana od prawie 60 lat, od chwili wkroczenia armii CHRL do Tybetu w 1949 roku. Pomimo tego faktu tybetański przywódca i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, J. S. Dalajlama, mając na uwadze uwarunkowania geopolityczne oraz interes samych Chin, nie zabiegał o przywrócenie niepodległości, lecz o prawdziwą autonomię dla Tybetu w granicach ChRL, którą gwarantuje, niestety wyłącznie teoretycznie, chińska konstytucja.
Co do odwiedzających Tybet turystów, proszę pamiętać, że władze Chin od dawna prowadzą politykę kolonizowania tego wyjątkowego kraju – dachu świata, jak zwykło się mawiać. Dlatego wycieczki przyjeżdżające do Tybetu oglądają jego „chińską wersję”, są „oprowadzane” tam, gdzie jest to najlepsze dla oficjalnego wizerunku Chin.
Historia współczesnego Tybetu to historia okupacji, łamania praw człowieka i niszczenia unikalnego dziedzictwa kulturowego. Jak Polska może pomóc Tybetowi?
Niestety, powszechnie wiadomo, że od wielu lat sytuacja w Tybecie ulega pogorszeniu, przede wszystkim z powodu nieprzerwanego napływu setek tysięcy chińskich osadników i zagrożenia tybetańskiej tożsamości narodowej, kultury i języka, drastycznego łamania praw człowieka, w tym ograniczania wolności religijnej, która jest istotą tybetańskiej tożsamości narodowej oraz niewłaściwego wykorzystywania przez Chiny tybetańskich bogactw naturalnych, co zakłóca równowagę ekologiczną w całej Azji. Pomimo tych okoliczności polityka Środkowej Ścieżki Dalajlamy, czyli autonomii dla Tybetu, była jedynym pragmatycznym rozwiązaniem kwestii tybetańskiej i dlatego, w coraz lepiej informowanym społeczeństwie chińskim, wzrósł w ostatnich latach szacunek dla tybetańskiego przywódcy. Tylko władze Pekinu pozostały i pozostają nadal głuche na głos sumienia i rozsądku i, co więcej, wykazują w dalszym ciągu niemal paranoiczny strach przed spotkaniami Dalajlamy z przywódcami państw świata.
W związku z brutalną reakcją władz chińskich, bilans pokojowych demonstracji to, na dzień dzisiejszy, 80 ofiar, 100 zaginionych i 1200 aresztowanych Tybetańczyków.
Tak. Nad sytuacją w Tybecie debatował już Parlament Europejski. Solidarność z Dalajlamą wyraził Przewodniczący PE, apelując, aby nie pozwalać na demonizowanie Dalajlamy. Dalajlama jest zaproszony, aby przemówić do PE w grudniu, jednak Poettering podkreślił, że w świetle obecnych wydarzeń „ma zaproszenie w dowolnym momencie”. Wsparcie dla dialogu Pekin – Dalajlama zaoferował także Prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który poinformował Prezydenta Hu Jintao o zaniepokojeniu sytuacją w Tybecie. Poinformował także, że prowadzi rozmowy z „otoczeniem Dalajlamy” i oferuje pomoc w facylitacji dialogu pomiędzy Pekinem a Dalajlamą. Przewodnicząca Kongresu USA, Nancy Pelosi, podczas wizyty w Indiach, osobiście odwiedziła Dalajlamę w Dharamsali. Na szczególną uwagę zasługuje list otwarty 30 chińskich intelektualistów z Chin, którzy napisali „Dwanaście Sugestii dotyczących radzenia sobie z sytuacją w Tybecie”, wzywając m. in. do zaprzestania polityki antagonizowania Chińczyków i Tybetańczyków oraz ataków wymierzonych w Dalajlamę.
Wróćmy do pytania o to, co może zrobić Polska?
Jeśli chodzi o Polskę, to cieszy fakt, że polski premier RP Donald Tusk, publicznie zadeklarował, że nie pojedzie na otwarcie Igrzysk Olimpijskich i spotka się z Dalajlamą, co będzie dla niego „wielkim zaszczytem”. Polski Prezydent RP Lech Kaczyński także oficjalnie wezwał do zaprzestania przemocy w Tybecie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, wydało komunikat, że Tybet jest regionem niebezpiecznym dla polskich turystów. Prezes Trybunału Konstytucyjnego RP Jerzy Stępień wystosował list do Dalajlamy, popierający ideę wysłania do Tybetu międzynarodowej misji obserwacyjnej, a senat Uniwersytetu Jagiellońskiego, za-apelował, aby pamiętano o prawach człowieka i „prawach narodów do decydowania o ich losach”. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego zapowiedział stypendia dla studentów tybetań-skich. Komisja Spraw Zagranicznych wydała oficjalną opinię wzywającą Chiny do zaprzesta-nia wszelkiej przemocy w Tybecie i natychmiastowego podjęcia rozmów z Dalajlamą.
„Jeden świat, jedno marzenie” to oficjalne hasło chińskiej olimpiady. Jak Pani odczytuje to hasło wobec koszmaru, jaki przeżywają Tybetańczycy?
Nadal uważam za wielki błąd przyznanie Chinom zaszczytu organizacji igrzysk. Idee olimpizmu są powszechnie znane, a art. 5 Karty Olimpijskiej wyraźnie mówi: „Każda forma dyskryminacji w stosunku do kraju lub osoby ze względu na rasę, wyznanie religijne, poglądy polityczne, płeć lub jakiegokolwiek innego względu, jest niemożliwa do pogodzenia z przynależnością do Ruchu Olimpijskiego”.
Tybet jest tak samo silnym w świecie symbolem dążeń do wolności jak polska Solidarność?
Tak i dlatego właśnie Dalajlama przysłał w marcu na moje ręce list skierowany do Parlamentarnego Zespołu Polsko–Tybetańskiego, w którym dziękuje nam za zaproszenie do złożenia wizyty w Polsce oraz wsparcie i głośne domaganie się respektowania praw człowieka w Tybecie. Uważamy – posłowie i senatorowie należący do zespołu – że jesteśmy podwójnie zobowiązani naszą historią do takich działań. Dlatego postanowiliśmy zaprezentować nasze stanowisko podczas posiedzenia Rady Europy.
Znicz olimpijski – znak pokoju i szlachetnej rywalizacji – nie powinien być łączony z polityka, ale połączony został. Co dalej?
Jako Parlamentarny Zespół ds. Tybetu, wyraziliśmy głębokie zaniepokojenie planami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i organizatorów Olimpiady w Pekinie, przeniesienia znicza olimpijskiego przez Tybet oraz wniesienia go na Czomolungmę (Mount Everest). Skierowaliśmy w tej sprawie list do Prezesa polskiego Komitetu Olimpijskiego. Po pierwsze uważamy, że olimpijski ogień – symbol pokoju i szlachetnej rywalizacji – nie może być niesiony przez ulice stolicy Tybetu, Lhasy, które niedawno spłynęły krwią, wzdłuż murów klasztorów, w których tybetańscy mnisi poddawani są przymusowej socjalistycznej reedukacji, więzień, w których chińska policja bezpieczeństwa torturuje Tybetańczyków za to, że domagają się wolności i poszanowania prawa do życia w zgodzie z własną tradycją i kulturą. Po drugie, uważamy, że byłoby to zaprzeczeniem idei olimpijskiej, a także użyciem jej do celów politycznej propagandy mającej dowieść rzekomej normalizacji sytuacji w Tybecie. Dlatego apelujemy o zmianę trasy, którą niesiona będzie olimpijska pochodnia. I po trzecie, uważamy, że ogień olimpijski powinien jednoznacznie symbolizować sens i prawdziwość idei olimpijskich i w żadnym razie nie może potęgować cierpienia narodu tybetańskiego.
Była Pani w Tybecie, zna go i rozumie?
Niestety, nie byłam w Tybecie, ale rozumiem prawo każdego człowieka do poszanowania jego praw bez względu na narodowość. Myślę, że należy przeciwstawiać się każdej ludzkiej krzywdzie. Ulubionym cytatem Dalajlamy jest fragment wiersza Śantidewy:
„Dopóki istnieje przestrzeń,
I czujące istoty,
Obym trwał i ja,
Aby rozpraszać cierpienie świata”.
A nasz papież Jan Paweł II w swoim pożegnalnym przesłaniu powiedział: „To miłość nawraca serca i daruje pokój ludzkości, która wydaje się czasem zagubiona i zdominowana przez siłę zła, egoizmu i strachu”. Wierzę, że warto przeciwstawiać się złu.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Elżbieta Mierzyńska
źródło: „Posłaniec Warmiński” nr 9-10/2008, 20 IV 2008, s. 48-49











