Dlaczego kanclerz Merkel nie przyjęła Dalajlamy
Z Dalajlamą spotkał się w Berlinie tylko minister ds. rozwoju. Tylko, bo jeszcze rok temu mimo wściekłych protestów Pekinu przyjęła go Angela Merkel
Jeszcze kilka dni temu wszystko wskazywało na to, że z przywódcą Tybetańczyków nie spotka się żaden członek rządu. Angela Merkel wykręciła się tym, że akurat była w Peru na szczycie UE – Ameryka Południowa. Szef MSZ Frank Walter Steinmeier po prostu Dalajlamie odmówił, bo – jak tłumaczą niemieccy dyplomaci – nie chciał drażnić Chińczyków. Ci i tak już głośno protestują przeciwko niemieckiej podróży Tybetańczyka. Czasu nie miał także prezydent Horst Köhler.
W końcu Dalajlamę przyjęła minister ds. współpracy gospodarczej rozwoju Heidemarie Wieczorek-Zeul (SPD), która naturalnie nie jest najważniejszą twarzą gabinetu. Gościa nie podjęto z większymi honorami – Wieczorek Zeul nie przyjęła go w ministerstwie, tylko w berlińskim hotelu Adlon. Spotkanie trwało tylko kilkadziesiąt minut i miało czysto kurtuazyjny charakter.
Po spotkaniu minister gęsto się tłumaczyła dziennikarzom, że mimo wszystko spotkała się z Dalajlamą jako przedstawiciel gabinetu i rozmawiała z nim o Tybecie, prawach człowieka i zwalczaniu biedy.
Po wszystkim pozostał jednak spory niesmak. Rok temu mimo wściekłych chińskich protestów Dalajlamę przyjęła w urzędzie kanclerskim Angela Merkel. Teraz wprawdzie spotyka się z nim wielu chadeckich polityków, ale żaden z nich nie zasiada w rządzie.
Komentatorzy nie wątpią, że po tragedii spowodowanej przez trzęsienie ziemi w Chinach Berlin chce łagodzić stosunki z Pekinem. Unikanie Dalajlamy to obok wysyłanej do Chin pomocy humanitarnej jeden z głównych elementów tej strategii.
Do tego wszystkiego dochodzi hałas, jaki wokół wizyty rozpętała SPD wściekła na Wieczorek-Zeul (która jest ministrem z jej rekomendacji), że ośmieliła się rozmawiać z Tybetańczykiem.
– Dowiedziałem się o tym spotkaniu, gdy było za późno, by to g odkręcić – miał powiedzieć szef SPD Kurt Beck.
– Wieczorek-Zeul utrudnia robotę ministrowi spraw zagranicznych – dodaje jego zastępca Walter Kolbow.
Według „Spiegla” minister Steinmeier mocno wierzy, że Chiny dogadają się z Tybetańczykami. Tydzień temu szef chińskiej dyplomacji zapewniał go, że Pekin szykuje się w tej sprawie do „nowego otwarcia”. Tygodnik cytuje nawet dyplomatę, który uznał, że przyjmowanie Dalajlamy w Berlinie może zagrozić chińsko-tybetańskiemu dialogowi.
źródło: wiadomosci.gazeta.pl











