Hanna Foltyn – Kubicka: Pamiętajmy o Tybecie
Poseł do Parlamentu Europejskiego
fot. PE
W środę 21 maja w Parlamencie Europejskim miała miejsce debata na temat oświadczenia Rady i Komisji dotyczącego kataklizmu w Chinach. Podczas debaty najczęściej padały zdania dotyczące współczucia i solidarności z ofiarami tragedii. Nie brakowało także zarzutów, dotyczących tolerowania uchybień budowlanych przez władze ChRL. Tragedia ta będąca – jak każde zdarzenie, w którym śmierć ponoszą niewinni ludzie – faktem niezmiernie smutnym, skupiła na sobie uwagę mówców do tego stopnia, iż niewiele było wypowiedzi dotyczących Tybetu, gdzie krzywda i ból zadawane są przez człowieka, a nie czynnik losowy.
Klęski żywiołowe uczą pokory nawet największe mocarstwa na Ziemi. Kataklizm, który nawiedził niedawno Chińską prowincję Syczuan pochłonął dziesiątki tysięcy ofiar, a miliony pozostawił bez dachu nad głową. Trzeba współczuć i nieść pomoc ofiarom tej tragedii. Trzeba mieć również nadzieję, że władze tego kraju nauczą się dzięki niej większej wrażliwości na ludzkie cierpienie. Być może pomogą w tym chińskie media, które w niespotykanie otwarty sposób relacjonują katastrofę. Może stanie się to kolejną kroplą, drążącą skałę – czy też raczej skamienielinę – chińskiego modelu stosunków państwo- obywatel. Na szczęście władze CHRL nie popełniły błędu birmańskiej dyktatury i przyjęły pomoc międzynarodową nawet od Japonii, co przy skomplikowanej relacji pomiędzy tymi krajami jest bardzo istotne.
Być może to tragiczne wydarzenie będzie miało większy wpływ na podejście Chińskiego rządu do człowieczeństwa niż idea olimpijskiego pokoju, która najwidoczniej nie robi na nim większego wrażenia. Podczas bowiem, gdy w Syczuanie trwa akcja ratownicza, w Tybecie rozgrywa się inny ludzki dramat, którego scenariusza nie układa bynajmniej nieposkromiony żywioł.
Chiński rząd bezwzględnie rozprawia się ze wszelkimi przejawami oporu Tybetańczyków, nawet jeśli ich skala jest nieznaczna. Władze tego kraju uznają za groźne nawet protesty kilkunastu zakonnic, które za pokojowe manifestowanie sprzeciwu wobec stosowanej wobec mieszkańców tego kraju przemocy, zostały surowo ukarane biciem i więzieniem. Ciekawe, czy urzędnicy wydający pozwolenia na budowę domów i gmachów użyteczności publicznej na aktywnym sejsmicznie obszarze, które nie przetrwały trzęsienia, zostaną ukarani tak samo bezwzględnie jak ludzie demonstrujący swoją potrzebę wolności.
Terror stosowany przez władze Chin w Tybecie przypomina ten, który obywatele Europy Środkowej i Wschodniej poznali w czasach komunizmu. I nie można się oczywiście temu dziwić – bo przecież oba wyrosły z tych samych marksistowskich korzeni.
Pytanie pisemne do Komisji
Treść pytania:
Zgodnie z postanowieniami traktatu Lizbońskiego Unia Europejska powinna prowadzić wspólną politykę zagraniczną, której głównym celem jest krzewienie idei poszanowania praw człowieka na świecie.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy na forum publicznym trwała ożywiona debata na temat sytuacji w Tybecie, związana z działaniami władz Chińskiej Republiki Ludowej na tym obszarze i ewidentnymi przykładami łamania praw człowieka.
Brali w niej udział również wysocy przedstawiciele władz Unii, między innymi przewodniczący Komisji Europejskiej. Z jego ostatniej wypowiedzi opublikowanej w prasie po spotkaniu z premierem CHRL, wynikało wyraźnie, że Unia Europejska uważa incydent w Tybecie za wewnętrzną sprawę Chin.
Wypowiedź ta pomimo, że pochodzi od znaczącej osobistości, nie wyjaśnia jednak dostatecznie stosunku Unii do tego problemu.
Dlatego też proszę o udzielenie odpowiedzi na pytanie: jakie jest oficjalne stanowisko Unii Europejskiej w sprawie łamania praw człowieka przez władze Chińskiej Republiki Ludowej w Tybecie?
źródło: www.foltynkubicka.pl











