ratujTybet.org » Aktualności » Sklep Tybetański – zmiana adresu

Sklep Tybetański – zmiana adresu

Ogłoszenie

27 czerwca 2008

Informujemy, że od dnia 1 lipca br. Sklep Tybetański, prowadzony przez mieszkających w Warszawie Tybetańczyków, przenosi się na ulicę Hożą 40. Planowane otwarcie sklepu w nowym miejscu – 14 lipca.

W Sklepie Tybetańskim można kupić tradycyjne tybetańskie stroje, koszulki o tematyce tybetańskiej, biżuterię, kadzidła, ozdoby i dywany. Jest także nieformalnym miejscem spotkań społeczności tybetańskiej.

Poniżej prezentujemy wywiad z Thuptenem Kungą, właścicielem Sklepu Tybetańskiego, jaki ukazał się w Gazecie Kontynent Warszawa „Warszawa Tybetańska” w grudniu 2007 r.

Kontynent Warszawa: Ilu Tybetańczyków mieszka w Warszawie, czym się zajmują?
Dr Thupten Kunga: Muszę policzyć – osiemnastu. Nie znam trzech z nich, resztę znam lepiej lub gorzej. Przyjechałem tu w 1994 roku i jestem jednym z pierwszych Tybetańczyków w Warszawie. Ja dostałem propozycję pracy na Uniwersytecie, reszta zajmuje się różnymi rzeczami, trzej to mnisi, czterech to studenci, niektórzy pracują, ale z powodu nieznajomości języka ciężko jest im znaleźć stałą pracę. Na początku 2000 roku kilku Tybetańczyków przyjechało do Warszawy po ślubie z Polkami. Ciężko jest się tu dostać, część osób ma kartę pobytu, część wizę, osoby, które się ożeniły mają obywatelstwo, zdobycie go zajęło im trzy lata. W innym przypadku trzeba się przebić przez dużo papierów.

KW: Czy polski jest trudny, ilu Tybetańczyków mówi po polsku?
Dr TK: Polski jest bardzo trudnym językiem i bardzo ciężko się go nauczyć. Mówię trochę po polsku, bo jestem tu od 13 lat. Osoby, które przyjechały tu 2 – 3 lata temu dużo rozumieją, ale raczej nie mówią.

KW: Dlaczego zamieszkał Pan w Warszawie, czy wie Pan, czemu inni Tybetańczycy wybrali to miasto?
Dr TK: Po zakończeniu studiów rozpocząłem tu pracę na uniwersytecie. Lubię ten kraj i to miasto. Główną przyczyną tego, że Tybetańczycy mieszkają poza Tybetem jest sytuacja w kraju, który jest pod chińską okupacją. Ja dostałem pracę, część ożeniła się, niektórzy chcieli studiować i mieli w Warszawie taką możliwość, więc przyjechali.

KW: Czy ma Pan w Warszawie jakieś szczególnie ciekawe, ulubione miejsce?
Dr TK: Na pewno jest tu dużo miejsc, gdzie można spędzić czas ze znajomymi. Ale chyba nie mam ulubionego.

KW: Są tu miejsca związane z Tybetem?
Dr TK: Są tu ośrodki buddyjskie praktykujące tybetańską religię, jest Tibet House „Acala”, która jest ciekawym miejscem spotkań, medytacji, ośrodkiem medycyny tradycyjnej i jest Sklep Tybetański. Otworzyłem go w 2003 roku. Przychodzi tu dużo ludzi zainteresowanych orientalnymi rzeczami i Tybetem. Są tu rzeczy związane z religią, dekoracje, ubrania, biżuteria, książki.

KW: Co Pan myśli o warszawiakach, jak odnoszą się do obcokrajowców?
Dr TK: Nie mam żadnych niemiłych doświadczeń. Wzajemne stosunki zależą od dwóch stron. W mojej opinii warszawiacy są otwarci, mili.

KW: Czy organizujecie w Warszawie uroczystości z okazji tybetańskich świąt?
Dr TK: Jest nas osiemnaście osób – to mało, żeby stworzyć silną wspólnotę. Staramy się pomagać sobie wzajemnie zachować tu nasz styl życia, religię, to trudne. Obchodzimy wspólnie tybetański nowy rok, urodziny Dalajlamy i inne święta. Dobrze byłoby stworzyć otwarte dla wszystkich Centrum Kultury Tybetańskiej, miejsce z ciekawymi książkami, w którym można by się było spotkać, podyskutować, obejrzeć film. Niestety ciągle takiego miejsca nie ma.

KW: Dziękujemy za wywiad i mamy nadzieje, że następnym razem spotkamy się w Centrum Kultury Tybetańskiej.

Pełna wersja Gazety „Warszawa Tybetańska” do pobrania poniżej”
Warszawa Tybetańska