ratujTybet.org » Aktualności » Prawda a kłamstwa – fakty a fikcja

Prawda a kłamstwa – fakty a fikcja

Odpowiedź Tybetańskiego Kongresu Młodzieży na zarzuty Komunistycznej Partii Chin

20 lipca 2008
Przewodniczący TYC Tsewang Rigzin z flagą Indii wraz z przewodniczącym Kongresu w Bangalore (południowe Indie) podczas inauguracji pokojowego marszu z Bangalore do Chenaii.

Centralny Komitet Wykonawczy Tybetańskiego Kongresu Młodzieży,
16 lipca 2008

Tybetański Kongres Młodzieży (Tibetan Youth Congress – TYC) został założony przez młodych Tybetańczyków na wygnaniu w październiku 1970 roku. Jego głównym celem miała być walka o odzyskanie niepodległości Tybetu. Już wtedy Chiny ostro skrytykowały samo utworzenie organizacji. Dziś potępiają nie tylko jej istnienie, ale również politykę i działalność TYC.

W pierwszych latach aktywności Kongresu, jedną z głównych kampanii rządu chińskiego stało się potępianie i zniesławianie TYC jako organizacji dążącej do podziału Chin. Wraz z nasileniem ogólnoświatowych działań antyterrorystycznych po atakach w USA 11. września, Chiny zaczęły napastliwe, a przy tym bezpodstawne ataki publiczne na TYC jako ugrupowanie terrorystyczne, mimo braku dowodów na taki charakter działalności kongresu. W przygotowaniach do mocno rozdmuchanej Olimpiady w Pekinie, kiedy to Chiny usiłują zaprezentować się światu jako nowoczesny naród zdolny osiągnąć „świetność i sukces” również w okupowanym Tybecie, Wschodnim Turkiestanie, Mandżurii i Mongolii, robią szum także wokół Tybetańczyków, zwłaszcza Jego Świątobliwości Dalajlamy oraz TYC.

Seria poważnych a bezpodstawnych zarzutów ze strony rządu chińskiego i państwowych mediów znacząco nasiliła się po spontanicznych pokojowych protestach, które wybuchały w Tybecie od marca tego roku. Zarzuty te obejmują oskarżenia o planowanie ostatnich protestów w Tybecie, stosowanie działań terrorystycznych i nawoływanie do nich, a także utworzenie ruchu partyzanckiego, na którego czele ma stać TYC, przewodząc gwałtownym działaniom wewnątrz Tybetu.

Choć większość z tych zarzutów nie jest nowością, którą należałoby się niepokoić, nasilenie i rozmiary, jakie przyjmują kłamstwa i wymysły Chin, powinny w imię prawdy zostać ujawnione.

Reżim komunistyczny stracił już zaufanie samego narodu chińskiego – komunistyczna ideologia dawno została zastąpiona przez faszystowski kapitalizm. Co więcej, szerząca się korupcja i despotyczny nepotyzm nękają chińską administrację, a taktyka działań państwowych doprowadziła do rażącego pogwałcenia praw człowieka oraz do społecznych niepokojów.

Komunistyczna Partia Chin (KPCh), nie ucząc się z własnych błędów, nie wprowadza żadnych administracyjnych poprawek. Daleko partii do przypisywanej sobie autoanalizy czy przyjmowania odpowiedzialności za własne strategiczne niepowodzenia. Zamiast tego KPCh konsekwentnie wykorzystuje ludzkie tragedie dotykające Chiny i Tybet, by podsycać nacjonalistyczne zapędy Chińczyków i umacniać reżim dyktatorski partii, a także by wskazywać i odsuwać partyjnych współpracowników stanowiących potencjalne zagrożenie dla władzy.

Mao Zedong winił „pogodę” za śmierć ponad trzydziestu milionów Chińczyków, którzy zginęli w wyniku niepowodzenia jego kampanii Wielkiego Skoku Naprzód i poszedł o krok dalej, przeprowadzając Kampanię Stu Kwiatów mającą na celu wysiedlenie wszystkich, którzy wystąpili przeciwko jego rządom. Deng Xiaoping doszedł do władzy, przypisując tzw. bandzie czworga winę za tragedie związane z rewolucją kulturalną. Dlatego nie jest niespodzianką, że KPCh znów dokłada wszelkich starań, by obwinić wszystkich innych, ale nie siebie za pięćdziesiąt lat tragedii i cierpienia, którym poddano Tybetańczyków.

Trzydziestego marca kontrolowana przez państwo Agencja Informacyjna Xinhua opublikowała artykuł miotający zarzuty pod adresem Jego Świątobliwości Dalajlamy i TYC. Jego Świątobliwość i TYC posądzono między innymi o uknucie i wzniecenie demonstracji w Lhasie czternastego marca. TYC oskarżono ponadto o mobilizację sił partyzanckich w celu infiltracji Tybetu i wszczęcia walk zbrojnych. Utrzymywano też, że by wprowadzić w życie „Ruch Powstańczy Tybetańskiego Narodu”, TYC organizował szkolenia w zakresie wojennych działań partyzanckich oraz użycia materiałów wybuchowych. Tymczasem w rzeczywistości Tybetańczycy żyjący wewnątrz Tybetu bynajmniej nie potrzebują prowokacji z zewnątrz. Nielegalna chińska okupacja Tybetu i ciągły ucisk Tybetańczyków są wystarczającymi powodami ich powstań. Natomiast Jego Świątobliwość Dalajlama był tym, który nawoływał swoich rodaków do praktykowania cierpliwości i powściągliwości.

Drugiego lipca Xinhua opublikowała artykuł zatytułowany „Tybetański Kongres Młodzieży – agresywny przywódca”, w którym stwierdzono, że TYC, „pozornie organizacja cywilna, jest w istocie radykalnym przywódcą w agresywnych działaniach, a zatrudnia go klika Dalajlamy”.

Podobnie trzeciego lipca Xinhua opublikowała raport pod tytułem „Konspiracja koterii Dalajlamy wymierzona w sabotaż Olimpiady dąży do niepodległości Tybetu”. Potępiono w nim TYC za zapoczątkowanie ruchu „Marszu do Tybetu” z Dharamsali w Indiach.

Ponownie szóstego lipca w artykule „Urzędnicy państwowi nakłaniają Dalajlamę do szczerej odpowiedzi po ostatnich negocjacjach” Xinhua zacytowała Du Qinglina, szefa Departamentu Zjednoczonego Frontu Pracy Komitetu Centralnego, który podkreślił, że Jego Świątobliwość Dalajlama „nie powinien wspierać działań zakłócających zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, spisków podsycających agresywne działania kryminalne ani rozumowań czy działań dążących do niepodległości Tybetu i oderwania regionu od reszty kraju oraz powinien zdecydowanie ukrócić brutalne działania terrorystyczne Tybetańskiego Kongresu Młodzieży”.

Jednakże nim zacznie się analizować i obalać te dziwaczne i wymyślne zarzuty, należy sobie przypomnieć, że reżim chiński zaaranżował najgorszy holokaust w historii ludzkości. Tak, należy pamiętać, że obecny Komunistyczny Rząd Chin jest winny ludobójstwu, które doprowadziło do śmierci ponad osiemdziesięciu milionów Chińczyków i innych obywateli, w tym miliona dwustu tysięcy Tybetańczyków. Powszechnie stosował przemoc jako środek służący osiągnięciu zwycięstwa za każdą cenę i panowania przez gwałt, represje i masowe morderstwa. Skoro Komunistyczna Partia Chin jest dziś najbrutalniejszym reżimem kolonialnym czasów najnowszych, należy postawić pytanie, jakiż moralny i polityczny autorytet posiadają Chiny, by móc czynić oskarżenia przeciw Tybetańczykom, prawdziwym ofiarom cierpiącym w Tybecie pod drakońskimi, uciskającymi rządami Chin.

Mimo że Chiny sprawują w Tybecie surowe i brutalne rządy, nie zdołały stłumić szczerych pragnień Tybetańczyków, by odzyskać niepodległość i wolność. Zmusiło je to do publicznego określenia pokojowego ruchu wolnościowego Tybetańczyków jako akt „separatyzmu” i „terroryzmu”.

Po ostatnich historycznych powstaniach w Tybecie rząd chiński twierdził, że skonfiskował Tybetańczykom ponad 178 pistoletów, 13 013 pocisków, 359 mieczy, 3504 kilogramy dynamitu, 19 360 detonatorów i dwa granaty. Jednak tym, co wszystkich zdumiało i ukazało przekłamania Chińczyków jest to, że skoro Tybetańczycy wyszli na ulice, by otwarcie demonstrować w całym Tybecie przez ponad dwa tygodnie, dlaczego żadna z tych broni nie została przez nich użyta do odebrania życia Chińczykom w Tybecie.

Ruch Powstańczy Tybetańskiego Narodu i Marsz do Tybetu prowadziły warsztaty dla swoich członków. Miały one służyć trenowaniu demonstrantów w gandhyjskich zasadach niestosowania przemocy. Szkolenia obserwowali, dokumentowali i brali w nich udział przedstawiciele licznych niezależnych mediów międzynarodowych, w tym CNN, BBC, VOT, RFA, VOA, Italian TV Channel, Reuters, AFP itd. obok lokalnych mediów indyjskich. Wśród trenerów znaleźli się szanowani uczeni buddyjscy, gandhyjscy działacze jak Rajiv Vora ze Swaraj Peeth, działacze pokojowi, prawnicy z Human Rights Law Network, osobowości mediów itd. Zwykłe zaczerpnięcie informacji u wymienionych stacji i osób wyjaśni, czy sesje treningowe miały choćby w najmniejszym stopniu do czynienia z „terroryzmem” i „partyzantką”, jak to przedstawia KPCh.

Jako organizacja wierna pokojowym reakcjom na agresywne represje chińskie, TYC przeprowadzał dotąd tylko pokojowe kampanie. Podobnie w zeszłorocznym oświadczeniu złożonym w 38. rocznicę założenia TYC oraz w ostatnich dyrektywach i przypomnieniach wydanych 25. marca 2008 różnym regionalnym oddziałom TYC, Centralny Komitet Wykonawczy TYC powtórzył potrzebę i wagę przestrzegania zasad niestosowania przemocy.

W ciągu trzydziestu dziewięciu lat swojego istnienia, TYC nie zaangażował się w żaden incydent, w którym uciekałby się do działań terrorystycznych. Przeciwnie, TYC był przyjmowany z miłością i uznaniem na różnych prestiżowych konferencjach ogólnoświatowych oraz przez organizacje jak Narody Zjednoczone, Młodzieżowa Unia Młodych Socjalistów, Światowa Organizacja Studentów i Młodzieży (World Organisation of Students and Youth), Światowe Forum Społeczne, Światowe Młodzieżowe Stowarzyszenie Buddystów (World Youth Buddhist Association) oraz inne znane spotkania. TYC jako ważny głos narodu tybetańskiego cieszy się ponadto ogromnym prestiżem i uznaniem nie tylko wśród Tybetańczyków wewnątrz Tybetu i poza nim, ale również wśród międzynarodowych mediów i kręgów politycznych wielu krajów.

KPCh najwyraźniej nie potrafi pojąć demokratycznych relacji, jakie wiążą Jego Świątobliwość Dalajlamę z narodem tybetańskim. Fakt ten nie jest zaskakujący o tyle, że KPCh w ogóle nie wierzy w demokrację. Jak w każdej innej społeczności o ustroju demokratycznym, Tybetańczycy pogodzili się z brakiem porozumienia na pewnych politycznych płaszczyznach podczas dążenia do wyższego celu, jakim jest pokojowe rozwiązanie kwestii Tybetu. Komunistyczne Chiny natomiast, jak pokazała historia, nigdy nie przyjęły zasad demokracji by wziąć pod uwagę aspiracje swoich obywateli i autentycznie współpracować nad spoglądającym w przyszłość, zgodnym społeczeństwem.

Jeśli KPCh posiada choćby najmniejszy dowód na zaangażowanie TYC w działalność terrorystyczną, powinna niezwłocznie okazać go światu i nalegać na wszczęcie międzynarodowego dochodzenia mającego na celu udowodnienie podobnych zarzutów. Jednocześnie moralnie wiążące dla rządu chińskiego, a konieczne dla całego świata byłoby obiektywne badanie działań terrorystycznych, które KPCh wspiera i o które zabiega na całym świecie. Nie jest tajemnicą, że Chiny promują i kultywują terroryzm i despotyczny reżim militarny, a także pozwalają sobie na rozpowszechnianie broni, w tym nuklearnej, na terenie dziesiątków państw, w tym między innymi w Birmie, Zimbabwe, Syrii, Wenezueli, Sudanie, Korei Północnej, Iranie, Pakistanie i Nepalu.

TYC jest zasadniczo demokratyczny i jawny w swojej działalności. Można to zauważyć w sposobie, w jaki przeprowadzamy różnorodne społeczne, religijne, humanitarne i polityczne akcje na całym świecie. TYC, z uwagi na całkowite poparcie i miłość, którymi cieszy się u wszystkich kochających wolność ludzi, zwłaszcza Tybetańczyków, może dumnie zadeklarować gotowość na wszelką sprawiedliwą i bezstronną analizę jego działań. Nie mamy nic do ukrycia. Jakiekolwiek inne wątpliwości będą mogły zostać rozwiane, jeśli KPCh również podda się podobnemu międzynarodowemu badaniu, a także udowodni legalność swojego reprezentowania narodu chińskiego w powszechnym referendum przeprowadzonym przez gremium niezależne.

Bezsprzecznie głównym celem TYC jest odzyskanie niepodległości Tybetu oraz przywrócenie Tybetańczykom godności i podstawowych praw człowieka. Jak wszyscy inni ludzie, Tybetańczycy mają prawo do walki o usankcjonowaną wolność i niepodległość ich kraju. Będziemy walczyć o niepodległość Tybetu do utraty tchu.

Tłum. MP

źródło: www.tibetanyouthcongress.org