ratujTybet.org » Aktualności » Głos Tybetu na Woodstock

Głos Tybetu na kostrzyńskim polu

6 sierpnia 2008

- Agresja Chin na Tybet może mieć negatywne skutki na całym świecie – przekonywała woodstockowiczów Kesang Yangkyi Takla, minister informacji i spraw zagranicznych Dalajlamy.

– Tybetańczycy, żeby zdobyć wykształcenie, zrobić karierę i zarabiać pieniądze, muszą wyrzec się własnego języka. Rząd chiński każe ludziom z Tybetu uczyć się języka chińskiego. Dusi naszą kulturę i tradycję – mówi Kesang Yangkyi Takla, minister Dalajlamy, przedstawicielka duchowego przywódcy Tybetu w Europie. W namiocie Akademii Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock w Kostrzynie opowiadała młodzieży, jak wygląda chiński reżim w Tybecie.

Woodstockowicze dopytywali się m.in. o marcowe zamieszki z udziałem Tybetańczyków.

– Rozpamiętywaliśmy wówczas rocznicę agresji chińskiej na Tybet. Na ulicach odbywały się pokojowe demonstracje. Wówczas wkroczyli uzbrojeni Chińczycy. Wielu świadków opowiadało, że widziało chińskich policjantów, którzy przebrali się za mieszkańców Tybetu i z nożami w rękach prowokowali do walki. W oficjalnych komunikatach chińskich mediów można było przeczytać, że zginęło 20 osób. Tymczasem ofiar było 200 – mówi Kesang Yangkyi Takla.

– Czy ciągle jeszcze wierzycie, że wasza sytuacja może się zmienić? W stosunku do Tybetu widzę dwie twarze Zachodu, który z jednej strony zapewnia Tybetańczyków o swoim poparciu, a z drugiej strony współpracuje z Chinami, wybiera się na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu? – pyta jeden z woodstockowiczów.

– Podwójne standardy rządów różnych krajów było widać, kiedy po świecie krążyła pochodnia z ogniem olimpijskim. Mimo protestów, ogień był chroniony. Myślę, że rządy wielu państw mają świadomość tego, że w Tybecie dzieje się źle. Wiemy, że nie jesteśmy jedyni na świecie i bierzemy pełną odpowiedzialność za to, co mówimy. Nadzieja nas jednak nie opuszcza. Nieustannie będziemy prosić państwa Zachodu o to, żeby starały się wpłynąć na rząd chiński – tłumaczy przedstawicielka Dalajlamy.

Według Kesang Yangkyi Takli, działania Chińczyków mogą mieć negatywny wpływ na sporą część Azji. Przez wiele lat Chińczycy wycinali w Tybecie lasy. Dziś już wiadomo, że powodzie, jakie nawiedziły Azję, były skutkiem zakłócenia równowagi w środowisku.

– W Chinach mamy wielu przyjaciół, którzy nam pomagają. Słuchają nauk Dalajlamy, próbują wpłynąć na opinię publiczną. Wielu chce nam pomóc. Prawnicy, którzy starali się wyciągnąć Tybetańczyków z więzień, stracili przez to prawo do wykonywania zawodu. Chińscy studenci napisali do swojego rządu otwarty list w sprawie Tybetu – mówiła minister Kesang Yangkyi Takla.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

źródło: miasta.gazeta.pl