„Tajemnicze” zmiany na blogu protybetańskiej aktywistki
Po wczorajszym aresztowaniu brytyjskiej protybetańskiej aktywistki w Pekinie, wpisy na jej blogu krytykujące chińską politykę wobec Tybetu zostały zmienione – pisze „The Guardian”.
23-letnia studenta Lucy Fairbrother, członkini międzynarodowej organizacji Studenci na rzecz Wolnego Tybetu pojechała do Tybetu w 2005 roku. Jej rodzina twierdzi, że na blogu studentki wpis z tej podróży został zafałszowany.
W relacji, która jest w dużej mierze krytyką brutalnej chińskiej polityki wobec Tybetu, pojawiają się niezgrabnie napisane zdania, które do złudzenia przypominają antytybetańską retorykę władz Chińskich. Wydaje się też, że ich celem jest złagodzenie ogólnie bardzo krytycznego tonu wpisu. „Przyznaję, że w domu byłam pod dużym wpływem bojowych organizacji Wolnego Tybetu. To, co Chiny robią teraz i to, co JUŻ ZROBIŁY [podkreślenia oryginalne – red.] są bardzo różne, i mam sobie za złe, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego rozróżnienia” – tak brzmi jeden fragment.
– To z pewnością nie brzmi jak coś, co napisałaby Lucy – powiedziała matka studentki, dziennikarka telewizyjna. – Widziałam oryginalny wpis i nie pamiętam, żeby w nim figurowało cokolwiek podobnego. Ona czyta klasykę, pięknie pisze, a to nie przypomina jej stylu i całkiem odległe od jej przekonań. Mogę sobie wyobrazić, że zrobiono to dzisiaj [w dzień zatrzymania – red.] – stwierdziła.
To nie jest jedyne, nie pasujące do całości zdanie. Obok słów krytyki pojawiają się zadziwiające słowa aprobaty. „Mogliśmy tutaj poczuć atmosferę prześladowania – nasz przewodnik został uciszony przez mnicha, gdy wypowiadał słowa „XIV Dalajlama”, zaśmiał się też gdy z poczuciem winy wspomniał o oficjalnym XI Panczenlamie (drugim najważniejszym dla Chin przywódcą Tybetu), który został podstawiony przez Chiny za prawdziwego Panczenlamę, będącego w więzieniu od czas jego rozpoznania w wieku 6 lat” – mówi jedno ze zdań. Jednak następne brzmi tak: „Mimo tego, mnisi nie są torturowani na ulicach, jak to się pokazuje i tak naprawdę wydają się radzić sobie z ich klasztornymi sprawami albo chodzą po ulicach najwyraźniej przez nikogo nie niepokojeni. Chińczycy utrzymuje [pisownia oryginalna – red.] imponującą obecność i jest tu duża imigracja Chińczyków Han, co jest smutne, ale jest niczym w porównaniu do tego co jest przedstawiane w domu”.
Lhadon Tethong ze Studentów na rzecz Wolnego Tybetu podejrzewa, że blog został zmieniony po zatrzymaniu. – Jesteśmy do tego przyzwyczajeni – powiedział dla „The Guardian”. – Jestem tylko zdziwiony, że nie zdjęli go zamiast próbować przekłamać jej relację.
Fairbrother została zatrzymana podczas wczorajszego protestu przy stadionie narodowym wraz z trzema innymi aktywistami. Wywiesili oni transparenty między innymi z parodią oficjalnego hasła olimpiady „One World One Dream Free Tibet” [jeden świat, jedno marzenie, wolny Tybet]. Po kilkunastu minutach cała czwórka została zabrana przez policję chińską. Władze podjęły decyzję o ich deportacji.
źródło: wiadomosci.gazeta.pl












