ratujTybet.org » Aktualności » Władze Opolszczyzny nie dla Tybetu

Władze Opolszczyzny nie chcą gestów poparcia dla Tybetu

7 sierpnia 2008

Opolskie władze nie chcą uczynić gestu solidarności z Tybetem zniewolonym przez komunistyczne Chiny ani z cierpiącymi prześladowania opozycjonistami chińskimi. – Bo to mogłoby popsuć nasze relacje – twierdzą.

Dziś, w przeddzień rozpoczęcia olimpiady, zawiśnie wprawdzie na maszcie przy pl. Wolności tybetańska flaga jako gest solidarności wobec tych, którzy w Chinach są represjonowani. Ale to inicjatywa li tylko ludzi niezwiązanych z opolskimi władzami. Te mają zresztą do takich akcji chłodny stosunek.

– Kiedy widzę to, co dzieje się wokół tej olimpiady, stają mi przed oczami igrzyska w Berlinie w 1936 roku. Politycy, którzy jadą do Pekinu nie różnią się niczym od tych, którzy stali wtedy obok salutującego Hitlera. Wszystko w otoczeniu haseł o pokojowym charakterze igrzysk olimpijskich, zasadach fair play i zdrowej sportowej rywalizacji – mówi Marcin Ociepa, szef Stowarzyszenia Horyzonty, które dziś w południe w centrum Opola wciągnie na maszt flagi polską i tybetańską. – To akt solidarności z Tybetańczykami i naszym protestem przeciwko oparom absurdu, w jakich nie umiemy funkcjonować, a w jakich odbywa się ta olimpiada – dodaje Ociepa.

Flagę kupili na portalu aukcyjnym. – Nie będzie jakichś szczególnych uroczystości, ale zapraszam wszystkich, którzy chcieliby przyjść i kilka chwil poświęcić refleksji nad problemem tego, co dzieje się w Tybecie – zachęca szef Horyzontów.

Nie drażnić smoka

Ratusz od takich manifestacji jednak stroni. – To nie jest zadanie samorządu, żeby organizować akcje wspierające dążenia niepodległościowe Tybetu, bo tak można to zrozumieć. Nie mam nic przeciwko temu, jeśli ktoś chciałby wywiesić sobie taką flagę w domu albo poprosił nas o pozwolenie na zawieszenie jej na terenie należącym do miasta. Do idei praw człowieka mam natomiast duży dystans, zresztą nie wiadomo, czy relacje dotyczące represji w Chinach nie są przesadzone – stwierdził Arkadiusz Karbowiak, wiceprezydent miasta. Na uroczystości wciągnięcia flagi zamierza się jednak pojawić jako gość.

Nie wszystkie samorządy są tego samego zdania. Sejmik województwa małopolskiego już w marcu przekazał 10 tys. zł na zakup flag tybetańskich, które jutro zawisną na wszystkich budynkach samorządu – teatrach, muzeach czy budynkach urzędów.

„My Polacy wiemy, co to walczyć o wolność i prawa człowieka. Wiemy też, jak ważna jest solidarność międzynarodowej opinii publicznej, bo w czasach „Solidarności” wielokrotnie tego doświadczaliśmy. Dlatego nie możemy milczeć” – napisali radni w swojej rezolucji.

Władze opolskiego samorządu wojewódzkiego mają zupełnie inne zdanie w tej kwestii. – Gest sejmiku Małopolski to gest polityczny bez istotnego znaczenia – kwituje marszałek Opolszczyzny Józef Sebesta. – Nie jest rolą samorządu takie manifestowanie, tym bardziej w sytuacji, kiedy głowy państw mających na sztandarach walkę o wolność i demokrację jadą do Pekinu. MKOl też tworzą przecież najbogatsze kraje świata. Dziś więc takie manifestacje mogłyby mieć tylko negatywne przełożenie na nasze wspólne relacje z Chińczykami – dodał.

– Np. na współpracę Chin z Politechniką Opolską – dopytujemy?

– Może w jakimś sensie tak by było. Powołanie Instytutu Konfucjusza w Opolu to duże osiągnięcie. Byłem w Chinach niedawno i 10 lat temu i widzę zmiany nie tylko w stolicy, ale i na prowincji. Chińczycy mają wyższy poziom aspiracji i z pewnością dojdą do demokracji. To nieuniknione – uważa Sebesta.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

źródło: miasta.gazeta.pl