Tybetańska flaga? Strach!
Białystok
Białystok. Kto się boi flagi Tybetu? W Białymstoku – chyba wszyscy. Artur Wiśniewski, który w imię solidarności z Tybetem chciał wywiesić flagę w centrum miasta, musiał zrezygnować.
Artur Wiśniewski, białostoczanin, solidaryzuje się z Tybetańczykami walczącymi o niepodległość swego państwa. Chciał, by w trakcie igrzysk olimpijskich w Pekinie, o ich tragicznym losie przypominała flaga Tybetu, wywieszona w centrum Białegostoku.
– Byłem w Tybecie i wiem, jak wygląda tam sytuacja, może dlatego tak mi zależy na tym, byśmy pamiętali o sytuacji Tybetańczyków – mówi Wiśniewski. Tylko gdzie wywiesić flagę, by była widoczna? Wiśniewski rozpoczął starania od Urzędu Miejskiego. Odmówiono mu.
– Na budynku administracji nie może wisieć inna flaga niż polska. Tego zabrania nam prawo – tłumaczy Urszula Sienkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta Białegostoku. – A dokładniej uchwały białostockiej Rady Miejskiej, w których zapisano, jakich symboli możemy używać.
Co ciekawe, w woj. małopolskim tamtejsi samorządowcy właśnie oflagowali tybetańskimi flagami aż 156 budynków podlegających pod Urząd Marszałkowski.
– Nasi prawnicy zajmowali się tą sprawą i nie znaleźli przepisu, który zakazywałby wywieszania innych flag na budynkach administracji samorządowej – podkreśla Maciej Kiljański z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Woj. Małopolskiego.
U nas samorząd wojewódzki nie chce takiej akcji: – Nie jesteśmy zainteresowani – takie wyjaśnienie Wiśniewski usłyszał od Jana Kwasowskiego, rzecznika marszałka. Na Uniwersytecie w Białymstoku dowiedział się, że „Tybet to sprawa polityczna i uczelnia nie będzie się w to mieszać”. W siedzibie podlaskiego PiS-u: że „nie ma osób władnych do podjęcia decyzji o wywieszeniu flag”. Odmówiono mu także w PO.
– Na razie zrezygnowałem. Ale nie tracę nadziei, że znajdzie się ktoś odważny – mówi A. Wiśniewski.
źródło: www.wspolczesna.pl












