Głupi w oczach świata
„TP” o księdzu Edzie Jaworskim
W Gułtowych pod Poznaniem proboszcz Eda Jaworski na czas olimpiady zamknął się w kościele. Wziął ze sobą Biblię, różaniec, chleb i wodę. Tam też śpi. Tak protestuje przeciwko igrzyskom w Chinach i uciskowi Tybetu.
W kościele pachnie wysuszonym drewnem, jak czasem na starych strychach. Z barokowych polichromii na suficie sfruwają pulchni święci. Po lewej stronie od ołtarza pnie się aż po strop brzozowy krzyż. Na nim flaga Tybetu. Ten krzyż razem z flagą proboszcz Jaworski postawił w tym roku przy Grobie Pańskim – w ten sposób ludzie zobaczyli w Gułtowych Tybet ukrzyżowany.
Zaczęło się tak: Jaworski ogląda transmisję z zamknięcia olimpiady w Atenach. Dowiaduje się, że następna w Pekinie. I szlag go trafia.
Pisywał wtedy felietony do „Gazety Poznańskiej” i skrót MKOl rozwinął jako Komitet Obrony Ludobójstwa. Przyznaje: za ostro, poniosły go emocje. Jednak od tego czasu myślał o proteście. Tylko jaki on powinien być, nie miał jeszcze pojęcia.
Ale tak naprawdę zaczęło się wiele lat wcześniej, w rodzinnym Rogoźnie. Ojciec Kazimierz, murarz, wraca z fuchy wieczorem (rano pracował na państwowym, potem po ludziach). Gniew ma w oczach. – Mówiłeś, że będziesz u sąsiadów z ich synem się uczyć. Spotkałem go. Nie byłeś.
Za kłamstwo Kazimierz karał. Jego świat był uporządkowany i czysty jak niedzielny obrus. Powtarzał, że mężczyzna mówi „tak” albo „nie”. I że kłamstwo ma twarz diabła. Za karę Eda musiał siedzieć w domu albo plewić ogródek. Do dziś plewić nie znosi.
Matka karała za brak pokory, za Edową jasiamowatość, bo „ja siam, ja siam” darł się od małego, nie dopuszczając do głosu i zabawy rodzeństwo. Powtarzała:
– Egoizm odgradza od drugiego człowieka, jak płot miedzę.
Kiedy nabroił, za karę zwracała się do niego pełnym imieniem, więc ma do „Edmunda” uraz; woli zdrobnienie „Eda”.
Po latach tamte niepojęte słowa i, jak się zdawało, niesprawiedliwe kary nieoczekiwanie skróciły odległość między popegeerowską wsią Gułtowy a tybetańskimi buntownikami. Uczuliły na egoizm i kłamstwo. – Bo czy to nie na kłamstwie Chiny urządziły te igrzyska? – denerwuje się ksiądz Jaworski. – Czy to nie tępy egoizm działaczy i żądza zysku krawaciarzy z korporacji sponsorujących sportowców nie przesądziły o akceptacji dla olimpiady w tym miejscu?
Przy „krawaciarzach” prawie krzyczy.
Drzewa
Nie przypomina cichutkich, uduchowionych księży o wygładzonych twarzach i łagodnym głosie, co to spojrzysz na niego i czekasz, kiedy wokół głowy zaświeci się aureola. Owalna twarz, zarost, głos donośny, coś przecherskiego w rysach. Zdawać by się mogło, rogi bardziej z duszy wystają niż promienie. Jak Eda oznajmił w domu, że idzie do seminarium ojciec, bardzo bogobojny, pokręcił głową: – Ty do nich nie pasujesz.
Całość tekstu – już w kioskach
źródło: tygodnik.onet.pl











