ratujTybet.org » Aktualności » Dalajlama zwodzi gałązką oliwną

Dalajlama zwodzi gałązką oliwną

21 sierpnia 2008, China Daily

22 sierpnia 2008

Jin Canrong
China Daily (Chińska Republika Ludowa)
21 sierpnia 2008

Na zaledwie dzień przed otwarciem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, dziennik The New York Times opublikował artykuł wstępny autorstwa komentatora i byłego korespondenta w Chinach, Nicholasa D. Kristofa, przedstawiający tak zwane nowe poglądy Dalajlamy na kwestię Tybetu.

W komentarzu zatytułowanym “Dalajlama wyciąga gałązkę oliwną”, Kristof przedstawił też swoje poglądy na kwestię Tybetu, przy czym wykazał się ograniczoną wiedzą na temat polityki Pekinu w stosunku do Tybetu.

Niewytłumaczalnym faktem jest, dlaczego Dalajlama posłużył się zachodnim dziennikarzem żeby wyrazić swoje żądania, zamiast przedstawić je bezpośrednio Centralnemu Rządowi. Pekin przecież wielokrotnie powtarzał, że drzwi do dialogu uważa za otwarte. Mówienie przez usta amerykańskiego dziennikarza zmniejsza wiarygodność przekazu i skłania ludzi do zastanowienia się, czy Dalaj rzeczywiście chciał rozwiązać problemy, czy mamy do czynienia z kolejną szumną kampanią public relations ze strony Zachodu.

Od 2002 do początku tego roku, Centralny Rząd sześć razy kontaktował się z wysłannikami Dalaja, a nawet, mimo oburzenia ludu chińskiego na gwałtowne rozruchy w Lhasie 14 marca, Departamentowi Pracy Zjednoczonego Frontu udało się w tym czasie doprowadzić do dwóch rozmów z jego wysłannikami. Jest więc jasne, że Dalajlama powinien rozmawiać z Centralnym Rządem w Pekinie, a nie z jakimiś pojedynczymi przedstawicielami świata Zachodu.

W najnowszych komunikatach, które przekazał przez Kristofa, Dalajlama zalecił, by nie podejmować więcej rozmów z Departamentem Pracy Zjednoczonego Frontu, a zamiast tego zwracać się do czołowych przywódców państwa, takich jak prezydent czy premier, a nawet posunął się do żądania usunięcia przywódcy Partii Komunistycznej odpowiedzialnego za Tybetański Region Autonomiczny. Te wygórowane żądania są zupełnie nieuzasadnione i mogą tylko stanąć na przeszkodzie ewentualnych przyszłych rozmów. Również podają w wątpliwość rzekomą chęć szukania rzeczywistych rozwiązań, deklarowaną przez Dalajlamę.

Poprzez tekst Kristofa Dalajlama powiedział, że tytułem ustępstwa może zaakceptować społeczeństwo socjalistyczne w Tybecie pod kierownictwem Chińskiej Partii Komunistycznej, jednak w zamian żąda, by Centralny Rząd poszedł na kompromis. Świadczy to wyłącznie o jego umiejętnościach negocjacji.

W rzeczywistości, niezaprzeczalnym faktem, który Dalajlama musi przyjąć do wiadomości, jest, że socjalizm pod kierownictwem Chińskiej Partii Komunistycznej stanowi podstawowy system społeczny w Tybecie od momentu powstania Tybetańskiego Regionu Autonomicznego w 1965 roku. Dzięki temu systemowi społecznemu region może się pochwalić postępującą modernizacją, a jego zmiana doprowadziłaby do niewyobrażalnych katastrof w Tybecie. Również daremne są wysiłki kilku osób planujących rewizję tego podstawowego systemu.

Dalajlama również wspomniał tak zwany „cały obszar Tybetu”, apelując o rozszerzenie granic terytorialnych i politycznych Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, tak by obejmował on około jednej czwartej lądowego terytorium Chin, i aby w skład obszaru wchodziły części prowincji Qinghai, Gansu, Syczuan i Junnan. Zażądał również, by Rząd Centralny fizycznie zablokował migrację ludzi do Tybetu. Ta złożona w złej wierze sugestia lekceważy prawa konstytucyjne innych grup etnicznych do swobodnego poruszania się i prowadzenia działalności gospodarczej w Chinach. A większy „Tybet tylko dla Tybetańczyków”, proponowany przez Dalajlamę, doprowadzi do czystki etnicznej, gdyż wszyscy inni mieszkańcy, nie będący Tybetańczykami, będą musieli opuścić obszar.

W swoim artykule Kristof nie ograniczył się do przedstawienia „nowych pomysłów” Dalaja, postawił również za Dalajlamę kilka warunków. Kristof zasugerował, że należy zezwolić Dalajowi na swobodny wjazd i wyjazd z Tybetu, ograniczyć imigrację do Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, pozwolić dzieciom w wieku przedszkolnym wstępować do klasztorów, nasilić promocję języka tybetańskiego, stopniowo wprowadzać więcej urzędników tybetańskich i tak dalej. Oczywiście Dalaj ma prawo wysuwać sugestie, jednak sugestie te powinny być sensowne i logiczne.

Swoboda migracji jest przywilejem gwarantowanym przez konstytucję Chin i wszelka próba jej ograniczenia jest sprzeczna z nowoczesnym prawodawstwem i podstawowymi prawami człowieka. Dzieci z wszystkich grup etnicznych mają prawo do otrzymania dziewięcioletniej edukacji na poziomie podstawowym i zarówno ich rodzice jak i nasz rząd mają obowiązek tego przestrzegać. Kiedy dzieci dorosną do samodzielnego podejmowania decyzji, ich wolność wyznania zostanie uszanowana.

W procesie modernizacji Tybetański Region Autonomiczny, podobnie jak inne chińskie prowincje i regiony, staje przed dylematem wyboru między modernizacją a ochroną tradycyjnej kultury. Faktem jest, że Chiny wykonały dużo owocnej pracy w celu rozpowszechnienia nauczania języka tybetańskiego i ochrony tybetańskiej kultury etnicznej.

„Chodzi o naszą kulturę, a nie o politykę” tak Kristof cytował Dalajlamę w swoim artykule. Jednak w warunkach stawianych przez Dalajlamę czytelnik może wyczuć wyraźny posmak polityczny. Ochrona kultury jest tylko pustym hasłem, które wykorzystuje lama.

Tłum. AS


China Daily jest angielskojęzycznym dziennikiem wydawanym przez Komunistyczną Partię Chin.

więcej informacji: Nicholas D. Kristof „Tybet po Olimpiadzie”