Czy Chiny strzelają do Tybetańczyków?
To najważniejszy temat francuskiej podróży Dalajlamy, który wczoraj spotkał się pierwszą damą Carlą Bruni-Sarkozy i szefem dyplomacji Bernardem Kouchnerem.
zy Chiny strzelają do Tybetańczyków?
Okazją do spotkania było poświęcenie buddyjskiej świątyni Lerab Ling w miejscowości Roqueredonde na południu kraju. W prywatnej rozmowie, która odbyła się już po obchodach, poruszono też kwestię tego, co Chiny robią w Tybecie.
„Le Monde” opublikował wywiad z Dalajlamą, który opowiadał o 140 Tybetańczykach zastrzelonych w ub. tygodniu przez chińską armię. Jednak rząd tybetański na uchodźstwie szybko zdementował, jakoby słowa o masakrze padły z ust Dalajlamy. Jego przedstawiciele podkreślają, że to musiała być pomyłka, szczególnie że cała rozmowa miała pojednawczy ton wobec Chin.
– Jego Świątobliwość nigdy nie wspomniał o liczbie ofiar. W odpowiedzi na pytanie dziennikarza o tym, że armia chińska strzelała do tłumu Tybetańczyków, Jego Świątobliwość jasno powiedział, że nie ma dokładnych informacji o liczbie zabitych. Powiedział, że słyszał o takim zajściu, ale nie ma możliwości sprawdzenia, czy to prawda – takie oświadczenie wysłał „Gazecie” Thubten Samphel, rzecznik rządu tybetańskiego na uchodźstwie. Podobnie brzmiące sprostowanie zamieścił „Le Monde”.
Znawcy Tybetu także zalecają ostrożność w szacowaniu liczby ofiar w Tybecie.
– Nic mi nie wiadomo o takiej liczbie ofiar i użyciu armii chińskiej na taką skalę. Ale to nie znaczy, że taka sytuacja nie miała miejsca. Tybet jest praktycznie odcięty od świata i trudno jest uzyskać jakiekolwiek informacje, a jeszcze trudniej je zweryfikować – mówi „Gazecie” Robbie Barnett, znany tybetolog z Uniwersytetu Columbia.
– Prawdą jest, że chińskie władze bardzo ostro reagują w czasie olimpiady na każdy przejaw niepokoju w Tybecie. Sam słyszałem o wzmożonych represjach, o tym, że dwóch Tybetańczyków zostało zastrzelonych 9 sierpnia przez chińskich snajperów. Ale nie słyszałem nic o masowych mordach. Byłoby dziwne, gdyby Dalajlama powiedział coś takiego, szczególnie że od zawsze zależy mu na negocjacjach z Chinami, a takie wypowiedzi ich nie ułatwiają – mówi Barnett.
źródło: wyborcza.pl












