Kunga Tsayang
Mnich z Gologu, pisarz, fotografik i ekolog. Aresztowany za publikowanie artykułów na temat sytuacji w Tybecie.Nocą 17 marca 2009 r. do klasztoru Amdo Labrang w okręgu Sangczu (chiń. Xiahe) prefektury Kanlho (chiń. Gannan) prowincji Gansu wtargnęli funkcjonariusze Biura Bezpieczeństwa Publicznego i zatrzymali Kungę Tsayanga pod zarzutem publikowania esejów politycznych na stronie internetowej „Notatki” (tyb. zin-dris).
Kunga Tsayang pochodził z okręgu Chigdril, w Tybetańskiej Autonomicznej Prefekturze Golog, prow. Qinghai. Był pisarzem, eseistą, kronikarzem i fotoamatorem, który publikował pod pseudonimem 'Słońce Krainy Śniegów' (tyb. Gang-Nyi). Napisał kilka esejów, min.:
“Kim są prawdziwi separatyści?”, „Kto nas wspiera?”, „Lhasa to Lhasa, nic więcej”, „Chiny muszą przeprosić Jego Świątobliwość Dalajlamę”, „Tybetańczycy, musimy poznać całą prawdę o AIDS” oraz „My Tybetańczycy jesteśmy prawdziwymi świadkami”. Kunga Tsayang jest także fotografikiem zrzeszonym w Stowarzyszeniu Ochrony Środowiska Golok Nianbao Yuze.
Był zapalonym podróżnikiem, który przemierzył wiele regionów Tybetu i Chin. W swoich filmach dokumentował topografię, kulturę obyczaje, oraz dziedzictwo religijne Tybetu. Odebrał gruntowne wykształcenie. Marzył by stać się profesjonalnym fotografem. Mimo iż, znajdował się pod nadzorem władz chińskich, poza momentami gdy odprawiano ważne rytuały trudno było go zastać w klasztorze Labrang – stale podróżował przez dokumentując rzeczywistosć Tybetu. Brak informacji na temat jego miejsca pobytu oraz stanu zdrowia.
W eseju “Kim są prawdziwi separatyści” Kunga Tsayang napisał: „
Chińska Telewizja, Lhasa TV i inne media ignorując prawdę, nieustająco piętnują wszystkich Tybetańczyków mianem separatystów. Spowodowało to jątrzącą się ranę pomiędzy Chińskimi i Tybetańskimi braćmi i siostrami i zaowocowało tym, że Chińczycy nie lubią Tybetańczyków, a Tybetańczycy odczuwają animozję w stosunku do Chińczyków. Sam osobiście jestem zmuszony przyznać, że był to decydujący czynnik rozłamu między naszymi narodami. {…} Tybetańczycy doprowadzeni zostali na skraj desperacji ciągłymi oskarżeniami o czyny, których nigdy nie popełnili, a nieważne incydenty zostały rozdmuchane i nagłośnione światu. Nawet Tybetańczycy, który od 2 – 3 dekad pracują dla Partii byli oskarżani przez chińskie media; z całym swoim doświadczeniem w fabrykowaniu kłamstw media urządzały polowania na czarownice w szkołach i na uniwersytetach, na których naukę pobiera tylko garstka Tybetańczyków. Ta nieustająca dezinformacja i akty bezprawia spowodowały ogromną wyrwę i pomieszanie w umysłach tybetańskich urzędników i studentów, którzy odczuwali głęboką miłość do chińskich braci i sióstr oraz sympatię do Chińskiej Partii Komunistycznej. W ich umysłach pozostawiło to uczucie „nienawiści na tle rasowym”. Takie są negatywne skutki niekompetentnych informacji.”
Kunga Tsayang dalej konkluduje: “
Nasza wolność przemieszczania ograniczana jest przez blokady, punkty kontroli i wojsko mierzące w nas z broni. Muszę stanowczo stwierdzić, ze odbieranie nam zdjęć naszego ukochanego przywódcy Jego Świątobliwości Dalajlamy, palenie ich i deptanie wojskowymi butami są realnymi przyczynami podziału narodu. Aresztowania Tybetańczyków za posiadanie zdjęć Jego Świątobliwości Dalajlamy, zabranianie stawiania jego zdjęć na tybetańskich ołtarzach są prawdziwymi powodami podziału między narodami. Tak długo ja wy (rząd Chin) nie zdołacie zabić miłości i szacunku w naszych sercach, tak długo wasze bezowocne kampanie i działania będą jedynie wzmacniać jedność i miłość Tybetańczyków do swoich tybetańskich braci.”