(5.06.2011) W związku z aktualną i gorącą dyskusją dotyczącą procesu przekazania władzy politycznej przez Jego Świątobliwość Dalajlamę demokratycznie wybranym tybetańskim przywódcom na emigracji, publikujemy serię komentarzy związanych z tym doniosłym, historycznym wydarzeniem, prezentującą różne punkty widzenia. Poniższy tekst - zachodniego eksperta ds. Tybetu Roberta Barnetta, następnie zaprezentujemy głos indyjskiego działacza Vijay Kranti, późnej oddamy głos Tybetańskiemu ekspertowi na emigracji.

26 maja w Foreign Policy Magazine ukazał się kolejny ciekawy artykuł Roberta Barnetta, dotyczący implikacji związanych z decyzją Jego Świątobliwości Dalajlamy o przekazaniu politycznego przywództwa nad Tybetańczykami.

Ostatnimi czasy możemy zaobserwować wzmożone działania Dalajlamy ukierunkowane na stworzenie prężnego systemu przywództwa, który przetrwa jego odejście. Między innymi w marcu tego roku odbyło się posiedzenie parlamentu na uchodźstwie, którego przedmiotem była zmiana tybetańskiej konstytucji, tak aby w przyszłości polityczni liderzy Tybetu byli wybierani. Podobne posiedzenie miało miejsce 20 lat wcześniej, które jednak zakończyło się odrzuceniem propozycji ustanowienia wybieralnych przywódców Tybetańczyków. Obecna sytuacja różni się jednak od tej z przed 20 lat, gdyż wielu Tybetańczyków oraz organizacji publicznych uznało zaproponowany nowoczesny system wyłaniania władzy. Taki obrót spraw zmniejsza nadzieje Chińczyków na upadek rządu na uchodźctwie po śmierci duchowego lidera - Dalajlamy. 

Nowo wybrany premier, dr Lobsang Sangay, będzie miał wpływ jedynie na sprawy wewnętrzne społeczności uchodźczej w Indiach, dlatego na płaszczyźnie międzynarodowych stosunków politycznych, należy poddać ocenie raczej sam fakt przeprowadzenia wyborów w kontekście wpływów chińskich w Tybecie. Przede wszystkim należy stwierdzić, że obecnie wpływy polityczne Chińczyków w Indiach są ograniczone, gdyż rząd w New Deli nie sprzeciwił się przeprowadzeniu wyborów uznanych przez chiński rząd jako nielegalne. Takie działanie rządu indyjskiego można uznać jako policzek w kierunku Chin. Inaczej sytuacja przedstawia się w Nepalu, gdzie Chiny znacznie umocniły swoja pozycję polityczną. Rząd nepalski przejął 13000 oddanych głosów przez Tybetańczyków, argumentując swoje działania faktem, że wszelkie antychińskie działania, a za takie zostało uznane przeprowadzenie wyborów, są niezgodne z kierunkiem polityki zagranicznej rządu nepalskiego, a tym samym uzasadnione jest ich ograniczenie. 

Robert Barnett w swoim artykule wskazuje, że polityczna rola uchodźców jest bardzo ograniczona, oczywiście z wyjątkiem samej osoby Dalajlamy, który przemawia w imieniu 97% Tybetańczyków, którzy pozostają w Tybecie (około 5,4 miliona osób) . Pomimo formalnej zmiany lidera politycznego rządu na uchodźstwie, podkreśla się, że to Dalajlama pozostanie numerem jeden w rozmowach prowadzonych z Chińczykami, gdyż w ocenie rządu w Pekinie przeprowadzone wybory były nielegalne, a zatem Chińczycy nie uznają legitymacji premiera Sangaya do prowadzenia rozmów w imieniu Tybetańczyków. Ponadto strategia Chińczyków dotycząca kwestii Tybetu opiera się na osobie Dalajlamy, a nie na strukturach politycznych powstałych na uchodźctwie. Barnett zauważa, że należy się raczej spodziewać ze strony chińskiej dalszych opóźnień w rozpoczęciu negocjacji z żyjącym obecnie i kontrolującym wybór swojego sukcesora Dalajlamą. Wskazany kierunek polityki chińskiej może okazać się trudny do zrealizowania w praktyce, gdyż coraz częściej czynny opór społeczności Tybetańczyków w Tybecie zmusza władze chińskie do bezpośredniej konfrontacji i użycia siły. 

Takie działania miały miejsce w Ngaba (Syczuan), gdzie w odpowiedzi na akt samospalenia się jedno z mnichów w klasztorze w celu uczczenia pamięci 10 poległych Tybetańczyków 3 lata temu w trakcie protestów przeciwko chińskim władzom, wojsko chińskie otoczyło teren całego klasztoru, a 300 mnichów zostało wysłanych na przymusową „patriotyczną edukację”. 

Autor artykułu zauważa, że nowy premier ma mało do powiedzenia w zakresie zaistniałej sytuacji w Ngaba, w porównaniu z Dalajlamą, który mógłby mieć realny wpływ, jeśli tak jak się to już wcześniej zdarzało, władze chińskie nieoficjalnie zwróciłyby się do niego o wsparcie w rozwiązaniu sytuacji. Jednak nie należy się spodziewać, że oddanie przez Dalajlamę formalnej władzy w rządzie na uchodźstwie, będzie miało znaczący wpływ na ocieplenie się stosunków na linii rząd chiński – Dalajlama. 

Na zakończenie Autor podkreśla, że najbardziej „palącą kwestią” dotyczącą sytuacji politycznej w Tybecie jest nie sama osoba nowego premiera, ale pytanie czy utrzymujący się opór Tybetańczyków przeciwko chińskim władzom skłoni Pekin do rozmów z Dalajlamą, mimo że formalnie kto inny przejął jego polityczne funkcje. 

Opracowane przez EK

Dr Robert Barnett jest niezależnym ekspertem ds. Tybetu na Columbia University. W marcu 2011 był gościem Fundacji Inna Przestrzeń, Fundacji Instytut Lecha Wałęsy i Uniwersytetu Warszawskiego podczas seminarium poświęconego sytuacji w Tybecie na Uniwersytecie Warszawskim. 



Stronę prowadzi

Stronę wspierają

  • 6f873f2bfda30f5072cabfdf1c26998f